Szczepienia
dr Ewa Tokajuk i mgr Urszula Glińska
Gościniami prof. Jana Kochanowicza były Ewa Tokajuk, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidmiologicznej w Białymstoku i Urszula Glińska, kierownik Oddziału Promocji Zdrowia i komunikacji Społecznej WSSE w Białymstoku.
Cykl audycji “Pytanie do specjalisty” powstał dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego w ramach zadań publicznych w sferze ochrony i promocji zdrowia na realizację w 2026 roku.
Szczepienia to jest temat, który towarzyszy społeczeństwu już kilkaset lat, od pomysłu Jennera, że zaszczepienie krowianką chroni nas przed ospą prawdziwą. Jest też wiele emocji związanych ze szczepieniami. Propagacją szczepień zajmuje się Światowa Organizacja Zdrowia, różne poważne instytucje, ale rzeczywistość nas czasami zaskakuje. Co to jest za okazja, że teraz mówimy o szczepieniach?
ET: My mówimy o tym tak naprawdę bardzo często, a ostatni taki dla nas ważny moment to są Europejskie i Światowe Tygodnie Szczepień, które są organizowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Hasło tegorocznej kampanii brzmi: „Szczepienia chronią. Zaufaj nauce”. Okazuje się, że bardzo wiele osób, z którymi rozmawiamy, wykazuje obawę co do szczepień, często podaje niesprawdzone, nie do końca prawdziwe informacje i jesteśmy zmuszeni do tego, aby informować, edukować bardzo szeroko w tym zakresie. Szczepienia są jednym z największych dobrodziejstw, jakie żeśmy otrzymali, bo dzięki szczepieniom przez ostatnie 50 lat udało się uratować na świecie ponad 150 milionów ludzi. Tylko w Polsce, gdyby nie program szczepień, który wprowadzono po wojnie, byłoby nas dzisiaj około 20 milionów, a nie blisko 38 mln, jak mamy teraz. Szczepienia to jedno z największych osiągnięć medycyny, obok antybiotyków i czystej wody.
UG: I zobaczmy, z jakim paradoksem i z jaką sprzecznością mamy tu do czynienia. Martwi nas i dziwi, że mamy świetnie rozwijającą się medycynę, mamy osiągnięcia medyków, a jako społeczeństwo traktujemy to dobro, które mamy, czyli wiedzę, jako coś, w co nie wierzymy, czego się boimy. Bo często za postawami antyszczepionkowymi stoją silne emocje, takie jak strach, niewiara, jak brak zaufania. Ale dlaczego tak jest, skoro przez bardzo wiele lat nasi przodkowie wręcz walczyli o to, żeby mieć lepsze warunki higieniczne, lepsze warunki sanitarne, lepszy dostęp do medycyny, żeby dłużej żyć. Dzisiaj to mamy, a jednocześnie się tych narzędzi i tych dobrodziejstw boimy. I właśnie w takim paradoksie współcześnie funkcjonujemy. Stąd też to hasło, żebyśmy zaufali nauce, zaufali naukowcom, czyli twardym faktom. Czyli czemuś, na co często lubimy się powoływać, że jak nie mam faktów to nie wierzę. Tu mamy i się boimy, ale zupełnie niepotrzebnie.
Do czystej wody nie mamy wątpliwości, cieszymy się, że ja mamy, możemy z jej dobrodziejstw korzystać, co nie jest oczywiste we wszystkich krajach na świecie. Sukces antybiotyków troszeczkę chyba nas już trochę przeciążył, bo stosujemy ich wręcz za dużo, a często powinniśmy dać szansę dla własnych sił odpornościowych organizmu. Czasami stosujemy antybiotyki w przypadku chorób wirusowych, kiedy antybiotyki w ogóle nie są wskazane.
ET: Tak, ale dodajmy, że nawet jeżeli pojawiają się problemy bakteryjne, to są one często wynikiem powikłań w związku z zachorowaniem na te choroby, których mogliśmy uniknąć dzięki szczepieniom.
A dlaczego szczepienia są tak ważne? Mam taką swoją teorię, że zapomnieliśmy jako społeczeństwo o pandemiach, o chorobach, które przetaczały się także przez nasz region – np. historia Świętej Góry Grabarki też wzięła się z pandemii. My o tym zapominamy, bo nie mamy też w naszej codzienności chorób, na które się szczepimy, np. nie mamy osób, które by były dotknięte polio.
ET: Ale nie dlatego, że nie ma tej choroby, tylko dlatego, że my jesteśmy na nią odporni, bo ona na świecie jednak jeszcze występuje, tylko nie ma jej tutaj. Przez wiele lat nie mieliśmy np. w Polsce przypadku błonicy. A w ubiegłym roku chłopiec, który wyjechał z tatą do Afryki, a nie był szczepiony, przywiózł do Polski tę chorobę, na którą umierały setki – szczególnie dzieci, i to w ogromnych cierpieniach.
UG: Podobnie jest z krztuścem. Też była to zapomniana choroba, a teraz mamy jednak przypadki zachorowań. Mimo, że często nie mamy ewidentnych dowodów występowania wielu chorób, na które się szczepimy, to nie znaczy, że ich nie ma. Po prostu nasze pokolenia są silniejsze, dzięki szczepieniom właśnie.
Nie szczepimy się, czyli nie uzyskujemy odporności, ale podróżujemy po całym świecie. To, że chorób jak błonica, krztusiec, odra nie ma w naszym otoczeniu, ponieważ dzięki szczepieniom te choroby infekcyjne nie mają jak się rozprzestrzeniać, to wcale nie znaczy, że my, wsiadając w samolot i przemieszczając się w inną strefę klimatyczną, ich nie spotkamy. I w drugą stronę – mieszkańcy terenów, gdzie te infekcje występują, mogą przenieść je podróżując do naszego kraju. Byliśmy świadkami, jak była wędrówka uchodźców przez wschodnią granicę, bez żadnej kontroli sanitarno-epidemiologicznej, że te osoby mogły być źródłem różnego rodzaju infekcji. Jeśli się nie szczepimy, nie mamy wtedy ochrony.
ET: Tak, i pamiętajmy, że szczepiąc się, nie tylko chronimy siebie, ale też wytwarzamy odporność populacyjną. Dzięki temu właśnie tak duże grupy nie chorowały tak długo. Chciałybyśmy podziękować naszym dziadkom, naszym rodzicom za to, że zdecydowali się na szczepienia nas. Dzięki temu my tu jesteśmy i funkcjonujemy bardzo dobrze. Widzimy więc, że podejmowane dzisiaj przez nas decyzje będą wpływały na przyszłe pokolenia – to bardzo ważne. To nie jest decyzja tylko i wyłącznie dotycząca nas samych.
Nasi dziadkowie, rodzice nie dyskutowali, czy się szczepić, tylko był program szczepień i się szczepili. A w tej chwili my nie działamy, tylko dyskutujemy.
UG: No właśnie, z jakiegoś powodu dziś mamy wątpliwości i kwestionujemy słuszność szczepień, a nasi przodkowie nie dyskutowali z tym. Dzięki temu żyjemy w zdrowiu i mamy się naprawdę dobrze, nawet z punktu widzenia odporności zbiorowej czy odporności populacyjnej. Wręcz można by powiedzieć, że ci, którzy się szczepią, wykazują patriotyczny obowiązek w stosunku do innych osób. Bo dbając o siebie i siebie zabezpieczając, jednocześnie dbają o bezpieczeństwo tych troszkę słabszych pod względem zdrowotnym, którzy się szczepić nie mogą z różnych względów. Wtedy nie narażamy ich na rozmaite infekcje i choroby, które mogą być dla tych słabszych odpornościowo zagrożeniem, często nawet śmiertelne.
Czy mamy dane, które mówią jaki procent społeczeństwa w tej chwili się szczepi, a jaka jest granica, niezbędna do tego abyśmy byli jako społeczeństwo bezpieczni?
ET: Dane mamy, ale dotyczy to tylko i wyłącznie szczepień obowiązkowych, czyli obejmujące dzieci do trzeciego roku życia. Oczywiście, kalendarz szczepień obowiązkowych obejmuje zdecydowanie dłuższy termin, ale my zawsze, jeśli chodzi o statystyki odnosimy się do tych najmłodszych. To jest ponad 90%, ale pamiętajmy, że dla każdej z grup chorób – to też może się rozkładać inaczej. Duży wpływ na to, jaki odsetek jest objęty szczepieniem, zależy od decyzji samych rodziców. Na przykład, mamy szczepienia na gruźlicę, które były do niedawna wykonywane zaraz po urodzeniu. Dzisiaj, ze względu na wprowadzoną zmianę wymagającą najpierw zbadania poziomu uodpornienia dziecka, tego czy nie ma jakichkolwiek przeciwwskazań, a wynik tego badania otrzymuje się dopiero po kilkudziesięciu godzinach, dziecko wychodzące ze szpitala nie jest zaszczepione. I okazuje się, że od razu to wpłynęło na liczbę zaszczepionych, bo rodzice nie tyle, że nie chcą szczepić, tylko muszą sami przyjść potem do przychodni na takie szczepienie. A czasami źle się czują, bo trudno wymagać od mamy, żeby kilka dni po porodzie już była w świetnej formie. Dziecko też może być w różnej formie, może być bardziej płaczliwe. I rodzic nie dopilnowuje tego wszystkiego, o czym powinien pamiętać, ze względu na to, że sytuacja go też w pewien sposób zaskakuje. I okazuje się, że niektóre zmiany dotyczące bezpieczeństwa i pozytywnego wpłynięcia na szczepienie, wpływają też na zawirowania i chaos organizacyjny.
Może właśnie z poziomu organizacji zdrowia publicznego warto by było włączyć to szczepienie w wizytę patronażową położnej, która zawsze się odbywa w kilka dni po porodzie?
ET: Już są podejmowane działania, które mają przywrócić ten pozytywny stan, jeśli chodzi o te najważniejsze szczepienia. Ale powiem jeszcze o tych późniejszych szczepieniach, które nie są już obowiązkowe, a dotyczą nastolatków. Na przykład szczepienie związane z wywołującym raka szyjki macicy wirusem brodawczaka HPV. To jest szczepienie, które jest w ramach kalendarza szczepień dostępne jako darmowe dla dzieci w wieku 9-14 lat, ale oczywiście wykonywane może być w każdym wieku i tu się okazuje, że mamy bardzo niski odsetek wyszczepialności, bo zaledwie ponad 20% – to bardzo mało. Potrzebujemy zdecydowanie wyższego odsetka, aby osiągnąć to, co się udało w wielu krajach, na przykład w krajach skandynawskich albo w Australii, gdzie zupełnie wyeliminowano dzięki tym szczepieniom raka szyjki macicy.
Może być tak, że tamte społeczeństwa zobaczyły ten pozytywny efekt szczepień. To kwestia edukacji, ciągłego powtarzania. Np. w Radiu Orthodoxia nieraz o tym rozmawialiśmy ze specjalistami. I mamy nadzieję, że z czasem ta świadomość i u nas do tego wyższego odsetka szczepień doprowadzi.
ET: My też mamy taką nadzieję. Dodam jeszcze, że bardzo często pojawia się stwierdzenie wśród pacjentów, że: szczepionki nie zawsze są bezpieczne. A chcę zwrócić uwagę, że to właśnie szczepionki są jednymi z najbezpieczniejszych wyrobów medycznych, dlatego, że są badane, kontrolowane. To są tak naprawdę najlepiej monitorowane produkty medyczne na świecie.
Ale jednocześnie mają bardzo długą ulotkę, która jest drobnym drukiem. Jeśli ktoś zechce to przeczytać, to może się zastanowić. Natomiast tu trzeba potrafić odseparować te częste niepożądane odczyny poszczepienne od tych bardzo rzadkich. A w ulotce one wszystkie są wymienione.
ET: Bo muszą być podane.
UG: Jesteśmy informowani, jakie mogą być działania niepożądane. Zobaczmy, że kiedy jako dzieci chodziliśmy z rodzicami się szczepić, to zawsze pani doktor mówiła, że może boleć ręka, może się utrzymywać wyższa temperatura, może być osłabienie. To są te wszystkie objawy związane ze szczepieniem, które przyjmowaliśmy jako naturalne, że one po prostu są, organizm walczy, działa, ale one miną.
ET: Paradoksalnie boimy się tej przez kilka godzin, może dzień, występującej gorączki albo bólu, a nie zastanawiamy się nad tym, jak mogłaby przebiegać choroba, przed którą się chronimy, jakie problemy z tym mogłyby się wiązać. Strach przed działaniami niepożądanymi jest zdecydowanie większy niżeli przed chorobą. To jest zaskakujące.
Takim szczepieniem zyskującym na popularności, szczególnie w naszym regionie endemicznym, są chyba szczepienia na odkleszczowe zapalenie mózgu.
ET: To jest szczepienie, które zalecamy właściwie wszystkim. Kleszcze jeszcze do niedawna były uważane za pajęczaki, z którymi możemy się zetknąć tylko w lesie. I niektórzy mówili: „Ja do lasu nie chodzę, więc nie muszę się zupełnie obawiać”. Dzisiaj już dobrze wiemy, że kleszcze są wszędzie: w parkach, na działkach, w naszych ogrodach przydomowych i przynoszą je też nasze domowe zwierzęta. Kleszcze są roznosicielami dwóch dla nas najpoważniejszych chorób, które najczęściej występują, to kleszczowe zapalenie mózgu (KZM), na które mamy szczepionkę oraz borelioza, na którą szczepionki nie mamy, ale mamy antybiotyki. Zachęcamy wszystkich, którzy korzystają z darów natury, bardzo często są na powietrzu i mają zwierzęta, aby szczepili się przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu. To jest najlepsza obrona dla nas, bo ona jest bezpośrednia, dotyczy nas samych.
Czy mają państwo dane odnośnie do zachorowalności na pokleszczowe zapalenie mózgu w naszym regionie? Czy jest to duży problem?
ET: Mamy i to bardzo konkretne, ponieważ my co 2 tygodnie otrzymujemy takie zestawienia. W ubiegłym roku na kleszczowe zapalenie mózgu zachorowało 228 osób. W tym roku już mamy 12 odnotowanych takich przypadków.
A sezon dopiero się zaczyna.
ET: Tak, chociaż dzisiaj mówimy, że tak naprawdę na kleszcze już nie ma sezonu. Kiedyś się przyjmowało, że musi być temperatura powyżej 5 st. C. Dzisiaj już widzimy, że one są nawet w okolicach 0 st. C dostępne. Czyli wtedy, kiedy pojawiają się gryzonie, bo to nie tylko rośliny, ale właśnie często na szczurach, myszach czy jeżach są kleszcze i w ten sposób się przemieszczają. Jeśli chodzi o kleszczowe zapalenie mózgu, to liczba zachorowań się zmniejsza w stosunku do lat ubiegłych, dlatego że coraz więcej osób się szczepi. Natomiast mamy dużo zachorowań na boreliozę. W ubiegłym roku odnotowaliśmy ich ponad 2300, w tym roku już mamy ponad 300.
Dlatego przede wszystkim zwracajmy uwagę na to, by chronić swoje ciało. Jeżeli idziemy na spacer do lasu czy parku, nakładajmy odzież, która zakrywa jak najwięcej naszego ciała, dobrze by było, żeby to była jasna odzież, stosujmy środki, które odstraszają, czyli repelenty albo też różnego rodzaju olejki eteryczne i sprawdzajmy się po powrocie bardzo dokładnie. Pamiętajmy, że kleszcze przemieszczają się po naszym ciele, sprawdzajmy te miejsca, w których jest ciepło, gdzie się pojawia pot, czyli wszelkie zgięcia, załamania naszego ciała, tak, żeby wyłapać każdego kleszcza. A jeżeli kleszcz pojawi się na naszym ciele i sami nie umiemy go od razu wyjąć, skontaktujmy się jak najszybciej z lekarzem czy pielęgniarką.
Kiedy jest taki moment dobry, żeby się zaszczepić od kleszczowego zapalenia mózgu?
UG: Szczepimy się wtedy, kiedy jesteśmy zdrowi. To jest najlepszy moment – wtedy, kiedy nie dosięgają nas infekcje. Można zaszczepić się od KZM przed sezonem, czyli przed wiosną lub jesienią, natomiast zdecydowanie zachęcamy, aby zadbać o takie szczepienie właściwie przez cały rok.
ET: Tutaj nie ma takiego momentu, który byśmy powiedzieli, że jest najlepszym, bo to nie jest tak jak ze szczepieniem na grypę, gdzie niektórzy mówią, że latem nie ma sensu go wykonywać, dopiero jesienią przed sezonem zachorowań. Nie do końca może się zgodzimy, ale jeśli chodzi o kleszcze, tak jak powiedziałam, w zależności od tego, jaką mamy zimę. Jeżeli ona będzie słabsza, to my z kleszczami będziemy mieli do czynienia przez cały rok, więc każdy moment jest dobry.
UG: Zauważmy też, że naszym zwierzętom dajemy środki na kleszcze właściwie przez cały rok, lekarze weterynarii zalecają, żeby nie przerywać terapii przeciwkleszczowej.
Jakie jeszcze informacje o chorobach infekcyjnych zbiera Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna?
ET: Ewidencjonujemy na pewno przypadki grypy, covidu. RSV i krztuśca – to są te najważniejsze, więc wiemy na bieżąco co się dzieje. Z radością mogę przekazać informację, że naprawdę wiele osób skorzystało ze szczepień na grypę, co przyniosło wspaniały efekt, to znaczy zdecydowanie mniej osób chorowało, szczególnie na początku tego roku. Ponieważ jeżeli popatrzymy na ten sam przedział czasowy od stycznia do kwietnia, to w 2025 r. zachorowało ponad 18000 osób, a w tym roku niecałe 14 tys. To już jest zdecydowanie mniej osób, aczkolwiek w dalszym ciągu dużo. Dlatego nadal zachęcamy do korzystania ze szczepień. Musimy też zaskoczyć tym, że wcale nie uporaliśmy się z covidem. Okazuje się, że my cały czas odnotowujemy takie przypadki. Oczywiście jest ich zdecydowanie mniej, bo w ubiegłym roku odnotowaliśmy ponad 8000 zachorowań, ale już tylko w 4 miesiącach tego roku ponad 1500. Mało tego, ponad 130 osób trafiło do szpitala w związku z powikłaniami związanymi z covidem. Natomiast jeśli chodzi o RSV z roku na rok wzrasta liczba odnotowanych zachorowań.
UG: W naszym województwie w 2024 r. było to około 2000 przypadków, natomiast w 2025 ponad 4800. Ale jeśli mówimy o grypie czy też innych tego typu chorobach i szczepieniach, od razu na myśl przychodzą seniorzy, którzy są coraz bardziej świadomi i są grupą, która jak najbardziej może się szczepić i która korzysta z darmowych szczepionek oferowanych przez gminy, chociażby na grypę.
W przypadku seniorów jakie szczepienia są najbardziej powszechne i najbardziej zalecane?
ET: Najczęściej lekarze zachęcają seniorów do tego, by się szczepili przeciwko grypie oraz Covid- 19, dlatego, że dzięki temu mogą uniknąć przede wszystkim problemów z chorobami związanymi z układem oddechowym oraz krwionośnym, a to są chyba najczęstsze problemy osób starszych. Ale również, co ważne, zachęcamy seniorów do tego, by – jeżeli planują poddanie się jakimkolwiek zabiegom medycznym – szczepili się przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby. Polecamy także szczepienie przeciwko półpaścowi, bo okazuje się, że coraz więcej starszych osób zgłasza takie problemy, a to zachorowanie wiąże się z bardzo silnym bólem, bardzo często nawet ocenianym jako jeden z najsilniejszych, jaki przeżywali w życiu. I na pewno krztusiec. Nam się kiedyś wydawało, że to jest choroba, z którą mają do czynienia tylko dzieci, a dzisiaj dotyczy nas wszystkich i tych przypadków odnotowywaliśmy w ubiegłych latach nieco więcej. Teraz udaje nam się zmniejszać właśnie dzięki szczepieniom, więc zachęcamy do tego.
To są wszystko szczepienia, gdy jesteśmy tutaj, na miejscu, ale stajemy się narodem coraz bardziej podróżującym. Lubimy wyruszyć w różne strefy czasowe, ale też klimatyczne. Co wtedy, jak się najlepiej ochronić?
ET: Powinniśmy się najpierw skontaktować z poradnią medycyny podróży, tam lekarz wiedząc, dokąd się wybieramy, znając zagrożenia, które tam w tym momencie występują, pokieruje nas i jednoznacznie powie, z których szczepień powinniśmy skorzystać, co i kiedy zrobić. Trzeba tylko pamiętać, żeby tego nie robić w ostatniej chwili, to znaczy na tydzień przed wyjazdem. Coraz częściej nie tylko wyjeżdżamy w miejsca bardzo oddalone, ale też dzikie, już nie interesuje nas tylko wyjazd do hotelu, tylko chcemy poznać naturę z innej strony i tak naprawdę narazić się na większe niebezpieczeństwo. Dlatego zaplanujmy przynajmniej 2-3 miesiące wcześniej takie spotkanie z lekarzem, który jednoznacznie znając sytuację i możliwości, zaproponuje nam to, co będzie dla nas najkorzystniejsze.
Czy Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna sprawdza, z czym żeśmy wrócili z takich podróży? Czy są dane odnośnie do jakichś egzotycznych chorób?
UG: Jeśli lekarze czy też jednostki opieki ochrony zdrowia nam nie przekażą takich informacji, to my o takich przypadkach nie wiemy.
ET: My nie wiemy tak naprawdę, skąd dana choroba się pojawiła u danej osoby, wiemy tylko i wyłącznie o zachorowaniu.
A jakie były najciekawsze czy nieoczekiwane przypadki zgłoszonych chorób?
ET: Tu Białystok i całe nasze województwo są trochę „nudne”. Ale z radością użyłam tego słowa, bo nie mieliśmy wielkich zaskoczeń. Mieliśmy wirusowe zapalenie wątroby w powiecie białostockim. Natomiast w Polsce mamy już do czynienia z odrą – tam, gdzie przyjeżdża wielu uchodźców, szczególnie z Ukrainy, gdzie to szczepienie nie jest obowiązkowe. Była też wspomniana błonica, która w zeszłym roku się pojawiła we Wrocławiu. Cieszymy się, że tu w naszym rejonie nie mamy takich problemów. Obserwujemy tylko to, co się dzieje w innych miejscach i się okazuje, że większość zaskakujących, nietypowych przypadków wiąże się właśnie z tym, co tu powiedziane: że albo my podróżujemy, albo do nas przyjeżdżają takie osoby.
Z nami jest tak dobrze, ponieważ pamiętamy o tych szczepieniach, nie dyskutujemy i nie poddajemy się tym negatywnym informacjom, które czyhają na nas w sieci. Jeszcze raz przypominamy, aby korzystać ze sprawdzonych źródeł, z informacji, która jest dostępna na stronach WSSE, Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia, tudzież różnego rodzaju instytutów, które są sygnowane wiarygodnymi źródłami i są przygotowane przez naukowców, a nie przez osoby, które mają poczucie, że mają wiedzę na postawie jednego przypadku, a nie przebadania całej populacji.
UG: I z tym też dzisiaj do Państwa przychodzimy: żebyśmy sprawdzali źródła, żebyśmy te źródła weryfikowali. Zachęcamy do szukania informacji, zwłaszcza informacji medycznych ze sprawdzonych źródeł: Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia, szpitali czy instytucji państwowych. Jeśli nie wierzymy – sprawdźmy danego lekarza, mamy prawo kwestionować. Natomiast bardzo mocno apelujemy o to, żeby nie wierzyć samozwańczym lekarzom, influencerom. Często osoby popularne mają na nas ogromny wpływ i chcemy wierzyć, że one wiedzą wszystko i w związku z tym mogą być też dla nas autorytetem, jeśli chodzi o zdrowie – a wcale tak być nie musi. Wiele jest przypadków takich, że zaprowadziło to ludzi na manowce, np. osoby chore nie podejmują leczenia czy rezygnują ze szczepień, i to się potem bardzo źle kończy. Stąd apelujemy o to, żeby takim fake newsom, dezinformacjom, po prostu nie wierzyć.
ET: Przede wszystkim opierać się na prawdzie, nie na przekłamaniach, półprawdach, czy też teoriach, które już zostały obalone przez naukę. Pojawiło się w sieci bardzo wiele nieprawdziwych, przekłamanych informacji, które wykorzystują mechanizm oparty na strachu. Bo zdecydowanie szybciej do nas trafia hasło np. „ukrywają prawdę o szczepionkach” czy „nie chcą nam powiedzieć prawdy”, i nam się wydaje, że faktycznie to jest prawda. Nie. To tylko wpływ na nasze emocje i w tym momencie reagujemy w taki, a nie inny sposób. To też na przykład wyolbrzymianie problemów związanych z niepożądanymi objawami, które mogą wystąpić po szczepieniach, ale nie podkreślaniu korzyści, które wynikają ze szczepienia. Zwracajmy na to uwagę i nie poddawajmy się temu, bo to nie jest dobre i możemy sobie zrobić dużo krzywdy na przykład rezygnując z leczenia na rzecz takiego fake’owego oddziaływania, szczególnie z wykorzystaniem niepotwierdzonych środków.












