Stomatologia wczoraj i dziś
prof. Magdalena Sulewska
Gościem prof. Jana Kochanowicza była prof. Magdalena Sulewska z Zakładu Chorób Przyzębia i Błony Śluzowej Jamy Ustnej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz PerioCliniki w Białymstoku.
Cykl audycji “Pytanie do specjalisty” powstał dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego w ramach zadań publicznych w sferze ochrony i promocji zdrowia na realizację w 2026 roku.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu stomatologia sprowadzała się głównie do tego, że jak coś dokuczało, to ząb wyrywano.
Niestety tak. Wynikało to z tego, że pacjenci zgłaszali się do dentysty głównie z bólem, czyli za późno. I jednym ratunkiem, aby usunąć stan zapalny było usunięcie, czyli ekstrakcja zęba.
A w porównaniu z tym co było 20-30 lat temu, coś się w stomatologii zmieniło? Na pewno upowszechniły się znieczulenia. Unity dentystyczne też przeszły zmianę – ja pamiętam, że to były takie urządzenia z paskiem.
To były kątnice z napędem sznurkowym. Mówiliśmy na to sznurki. Pamiętam, że ja miałam na takich sznurkach zajęcia. Sam dźwięk był okropny, one tworzyły takie bicie, wręcz takie nieprzyjazne doznania dla pacjenta. Obecnie unity stomatologiczne przeszły ogromną transformację, są przepiękne, bardzo wygodne, można wybrać urządzenie pod swoje zabiegi. Technika poszła bardzo do przodu, one mają teraz już bardzo małe drgania, są przyjazne dla pacjenta. To sprawia , że wizyta u stomatologa jest bardziej przyjemna. I co ważne, nowe znieczulenia są znacznie lepsze, dłużej działają, lepiej penetrują w tkanki i dłużej utrzymuje się to znieczulenie. Dlatego nie każdy zabieg u stomatologa musi kojarzyć się z bólem, może być także przyjemnie.
Czyli zniknęła już ta główna przeszkoda do wizyty u stomatologa – strach przed bólem. Często dopiero gdy ten ból był większy niż lęk, decydowaliśmy się na wizytę.
Do dziś wiele osób starszych nie chce znieczuleń, wychodząc z przekonania, że jak nie boli to znaczy, że się nie żyje. Ale to błędne myślenie, nie ma potrzeby, by cierpieć. Rzeczywiście, znieczulenia kiedyś bardziej bolały, bo samo podanie tego środka było nieprzyjemne, bo igły były grubsze, teraz są ultracienkie, technika się zmieniła, dzięki precyzji tych specjalnych karpul, można podawać je pod małym ciśnieniem, a nawet pod ciśnieniem komputerowo. Można też przed samym wkłuciem zastosować żel stomatologiczny znieczulający.
Temat naszej audycji to „Stomatologia wczoraj i dziś”. Czy to znaczy, że wcześniej było gorzej?
Wcześniej może nie było gorzej, tylko była inna świadomość samych pacjentów, jak i lekarzy. Dzięki postępowi technologii, rozwojowi, mamy znacznie precyzyjniejszą diagnostykę, kładziemy duży nacisk na profilaktykę, przekierowujemy też odpowiedzialność na pacjenta za swoje zdrowie. A także poszczególne dziedziny w stomatologii się wyspecjalizowały i każda może w obrębie swojej struktury działania mocno wgłębić się w przyczynowość i długoterminowość leczenia. Dzięki temu mamy precyzyjne leczenie, precyzyjną diagnostykę i długotrwałe efekty.
W poszczególnych dziedzinach medycyny mówimy o super postępach, w neurologii w leczeniu udarów to tromboliza i trombektomia. A w stomatologii – co jest takim postępem na miarę naszych czasów?
Myślę, że największym postępem jest świadomość. Pacjenci tak naprawdę zdali sobie sprawę, że to bakterie, tzw. biofilm bakteryjny odpowiada za dwie najgorsze choroby w jamie ustnej, czyli próchnicę i zapalenie przyzębia. I tylko przez usuwanie tego biofilmu jesteśmy w stanie zachować zęby zdrowe, czyli bez próchnicy i chorób przyzębia. A wczesna diagnostyka pozwala nam przez mało inwazyjną terapię zachować lub odtworzyć całkowicie zdrowe tkanki przyzębia i tkanki zęba.
Czy to jest rzeczywiście bezbolesne?
O ile samo ukłucie nie zawsze jest przyjemne, później na fotelu można wytrzymać długo. I na pewno warto.
Medycyna korzysta z dobrodziejstw nowoczesnej diagnostyki. W neurologii to tomografia, rezonans magnetyczny. A w stomatologii?
W stomatologii obrazowanie też się zmieniło. Powszechna jest tomografia komputerowa wiązki stożkowej, gdzie możemy zobaczyć struktury tkanek w obrazowaniu 3D, czyli trójwymiarowym, a to nam pozwala bardzo szybko dostrzec zmiany i im zapobiegać, nawet gdy pacjenta jeszcze nic nie boli. Możemy już wtedy zareagować. Korzystamy z cyfrowych technologii, moim powodem do dumy jest to, że używamy nawigacji dynamicznej czyli pogrążamy implanty w czasie rzeczywistym podczas nawigacji, gdzie wszystkie struktury są skanowane i obrazowane. Przełomem w stomatologii są też oczywiście nowoczesne materiały do wypełnienia zębów, nie musimy już agresywnie tych tkanek opracowywać, robić dużych nacięć retencyjnych tylko dzięki ich wspaniałej adhezji, wytrzymałości i estetyce zachować funkcję tkanek twardych.
Pani profesor wspomniała o swojej specjalizacji – periodontologia. Co się za tym kryje?
Periodontologia zajmuje się tkankami wokół zęba, tymi, które utrzymują ząb w zębodole. Mam tu na myśli dziąsło, ozębną, cement korzeniowy i kość wyrostka zębodołowego szczęki, bądź części zębodołowej żuchwy, czyli wszystko to, co jest fundamentem zęba i co gwarantuje mu stabilność.
Najczęstszym problemem są krwawienia z dziąseł. Czy one są groźne? Czy powinniśmy wtedy zmienić szczoteczkę czy też raczej zasięgnąć porady specjalisty?
To nigdy nie jest dobry objaw. Zdrowe dziąsła nie krwawią. Pacjenci mówią czasem, że dziąsła krwawią, bo „taka uroda”. To nieprawda. Jeśli krwawi to oznacza aktywny stan zapalny. A czy szczoteczkę wymienić? Dobrze jest wymienić szczoteczkę na nową, lepszą, bez bakterii. Ale przede wszystkim warto udać się do lekarza, aby zdiagnozować problem. Jak dotyczy tylko dziąseł, jest w pełni odwracalny, przez usunięcie biofilmu bakteryjnego i codzienną odpowiednią higienę jamy ustnej w domu. Natomiast jeśli problem dotyczy tkanek kostnych, w zależności od zaawansowania choroby, możemy odpowiednio reagować.
Czy to częsty problem?
Aż za częsty, jak na współczesną wiedzę i dzisiejszy świat.
Czym grozi zignorowanie tego problemu?
Grozi niestety utratą tkanek podporowych wokół zęba. Bakterie, które powodują stany zapalne dziąseł, wydzielają różne cytokiny zapalne, przez co kość jest niszczona. A jeżeli utracimy podparcie kostne, trudno jest potem przywrócić stan sprzed choroby. W zależności jaki jest stopień ubytku i zaawansowanie, może to powodować ruchomość zębów i niestety często ich utratę.
Czyli to nie próchnica jest podstawowym problemem dla naszych zębów – możemy mieć zdrowy ząb i go stracić.
Dokładnie, jeżeli tkanki utrzymujące zęby w zębodole są chore, możemy te zęby stracić. Najczęściej dorośli tracą zęby z powodu choroby przyzębia – nierozpoznanej i nieleczonej w odpowiednim momencie.
Co poza krwawieniem z dziąseł podczas mycia zębów powinno nas zaniepokoić?
Nieprzyjemny zapach z ust, ale nie taki poranny, jaki mamy po przebudzeniu, a także pojawienie się obrzęków w obrębie dziąseł, stanów ropnych, recesji dziąseł i w ostateczności – ruchomość zębów.
Czy choroby zębów są powiązane z innymi, ważnymi dla życia narządami, np. z sercem?
Wszelkie patologiczne zmiany w jamie ustnej związane z biofilmem, powodują to, że te bakterie krążą z krwią po całym organizmie, do serca, mózgu, innych narządów. Problem jest w tym, że te bakterie mogą być mediatorem stanów zapalnych. Eksperci od chorób sercowo naczyniowych, a także neurolodzy stwierdzili, że każdy pacjent, który ma chorobę przyzębia, powinien być kontrolowany pod kątem chorób sercowo-naczyniowych i ryzyka ich wystąpienia, bo stan zapalny sprzyja powstawaniu blaszki miażdżycowej, co grozi powikłaniami, ze zgonem włącznie. Pacjenci z cukrzycą powinni bardzo kontrolować swoje przyzębie, bo sama remisja choroby przyzębia, trzymanie w ryzach tego biofilmu, poprawia poziom glikemii we krwi. Stwierdzono też, że dzieci matek z zaawansowaną nieleczoną chorobą przyzębia rodzą się z niską masą urodzeniową.
Generalnie te bakterie, które są w jamie ustnej, są niebezpieczne, one bytują w kieszonkach i z krwią sieją spustoszenie w całym organizmie. Dlatego też apeluję do kardiologów, aby każdego pacjenta z chorobą sercowo- naczyniową kierować na wizyty kontrolne periodontologiczne, bo to może pomóc w leczeniu.
Jak wygląda leczenie w chorobach przyzębia?
Zależy od czasu, kiedy pacjent trafi na fotel stomatologiczny. Mamy tu dwie grupy chorób: zapalenie dziąseł i zapalenie przyzębia, które dotknęło już tkanki kostnej. Samo zapalenie dziąseł jest w pełni odwracalne poprzez odpowiednią higienę jamy ustnej i usunięcie biofilmu bakteryjnego, oczywiście profesjonalne w gabinecie stomatologicznym. Natomiast jeśli proces jest bardziej zaawansowany i pacjent niestety trafia za późno, w zależności od zaawansowania choroby, po wstępnej terapii zamkniętej czyli oczyszczeniu, możemy stosować różne metody. Może to być tzw. odtwórcza periodontologia, gdzie stosujemy różne materiały, by odtworzyć te struktury lub możemy skupić się na tzw. terapii podtrzymującej, poprzez regularne usuwanie biofilmu zatrzymać postęp choroby, uzyskać remisję i pacjenta mieć pod kontrolą. Pacjent w domu musi też oczywiście pamiętać o codziennej higienie jamy ustnej.
Jesteśmy bombardowani w mediach informacjami na temat implantów, budzą one dużo emocji. Czy to jest rozwiązanie dla każdego?
Nie. Najważniejsze jest utrzymać własne zęby w zdrowiu. Ponieważ w ozębnej są prioreceptory i zawsze to odczuwanie żucia jest inne przy własnych zębach. Implanty są wspaniałym rozwiązaniem, który oprócz estetyki zapewni nam też funkcję, ale warunek jest taki, że musi najpierw być zdrowe przyzębie, czyli odpowiednia ilość kości, aby wszczepić implant. Musi też być zdrowe dziąsło, bo tkanka dziąsłowa tzw. nieruchoma, zapewnia stabilność implantów.
Co ważniejsze: zęby czy dziąsła?
Zdecydowanie dziąsła, bo jak nie ma zdrowych dziąseł, zęby też nie będą zdrowe, możemy je stracić. Ale tak naprawdę wszystko jest bardzo ważne i najlepiej abyśmy holistycznie podchodzili do tematu.
Uczy się nas szczotkowania zębów dwa razy na dobę, wieczorem dla zdrowia, rano dla urody. Jak to wygląda z punktu widzenia specjalisty?
Dokładnie tak, bardzo ważna jest ta higiena domowa. Badania wskazują, że wystarczy nawet raz dziennie dobrze oczyścić zeby, ale pacjenci nawet dwa razy dziennie nie potrafią dobrze myć zębów. Bo wiele osób skupia się głównie na zębach przednich. Celem mycia nie jest wymiana oddechu, tylko mechaniczne usunięcie płytki bakteryjnej i resztek pokarmowych. Jak nie zrobimy tego dobrze, skrupulatnie, każdej powierzchni po kolei, z oczyszczeniem przestrzeni międzyzębowych włacznie, nigdy nie uzyskamy odpowiedniego zdrowia. Wiele osób zapomina, aby myć zęby dokładnie, a nie szybko i nie agresywnie. Myślą, że jak będzie się mocno dociskało szczoteczkę, doda wybielającą, mocno ścierną pastę, będą lepsze efekty. Tak nie jest. Mycie powinno być delikatne, precyzyjne,i każdej powierzchni po kolei.
Co nam najbardziej nie wychodzi przy myciu zębów?
Myślę, że najbardziej oczyszczanie przestrzeni międzyzębowych. Dla wielu osób jest trudne operowanie nitką dentystyczną, ona powinna być stosowana tam, gdzie jest ciasno, gdzie zęby są w bliskim kontakcie, a tam gdzie już utracono przestrzenie międzyzębowe, gdzie jest recesja brodawek dziąsłowych, powinno się stosować specjalne szczoteczki czy czyściki międzyzębowe. Mało osób też czyści powierzchnie języka, a tam bakterie także się znajdują. I zapominamy o powierzchniach podniebiennych i językowych zębów, głównie czyścimy front, a bakterie nie śpią, ale tam czyhają.
Wykałaczka?
Może być niebezpieczna, jak jest źle używana. Można ją stosować, ale bardzo umiejętnie i najlepiej z delikatnym naciskiem. Bo jak jej fragment zostanie, może wyrządzić szkodę.
Kiedy powinno stosować się płukanie jamy ustnej różnymi płynami, przed czy po myciu zębów, a może pomiędzy?
Generalnie jest taka zasada, że po umyciu zębów, a nawet przed, żeby zmniejszyć bakteriemię, powinniśmy przepłukać usta. Ewentualnie po pierwszym umyciu. Kiedy czyścimy powierzchnie międzyzębowe, jeszcze raz można wypłukać, a na sam koniec powinno się pastę tylko wypluć, nie płukać, aby mogła mieć swoje działanie w jamie ustnej.
Co każdy powinien zrobić, po wysłuchaniu naszej audycji?
Myślę, że zrobić taki rachunek sumienia, na ile dba o zdrowie jamy ustnej. Zastanowić się, kiedy ostatnio był u stomatologa i jeśli było to dawno, umówić się na wizytę kontrolną do lekarza. To może zapobiec chorobom albo pomóc wykryć je na wczesnym etapie.
Jak często powinniśmy odwiedzać stomatologa?
Zdrowy pacjent, który nie ma problemów z chorobami przyzębia, powinien zgłaszać się na wizyty co pół roku, w wyjątkowych sytuacjach i przy perfekcyjnej higienie, raz na rok. Ale nie rzadziej. Pacjenci z chorobą przyzębia muszą zgłaszać się nawet co 3-4 miesiące, bo jak choroba jest mocno zaawansowana, albo jeszcze postępuje, nie można dopuścić, aby biofilm bakteryjny dojrzał, bo ta dojrzała płytka bakteryjna zachowuje się jak wilk w owczej skórze i podstępnie niszczy kość. Także częstość wizyt zależy od zaawansowania stanu klinicznego.
Wspomniała pani profesor, że powinniśmy też oczyszczać język, a co on ma wspólnego z zębami?
Bakterie są wszędzie, i na migdałkach, i na języku. A na języku mamy jeszcze brodawki smakowe, które tworzą cudowne miejsca retencyjne dla bakterii. Kiedy oczyścimy powierzchnię języka z bakterii, nie rozsiewamy bakterii w całej jamie ustnej. Bo co z tego, że oczyścimy powierzchnię zębów, gdy wystarczy że raz pomachamy nieoczyszczonym językiem i bakterie od razu pojawią się z powrotem na powierzchni zębów.
A czy częstsze mycie zębów niż dwa razy dziennie coś da nam więcej?
Nie. Szkliwo się nie odtwarza, a nadmierne mycie za bardzo je ściera, i wcale nie spowoduje, że tej płytki bakteryjnej będzie mniej. Bo my i tak w ciągu dnia jemy pokarmy. Dlatego ważne jest mycie dwa razy dziennie, ze szczególnym naciskiem na noc, gdy spada ilość wydzielanej śliny, która zawiera różne obronne mechanizmy przeciw bakteriom. Stąd przed snem należy bardzo dokładnie myć zęby, przestrzenie międzyzębowe oraz język.
Czy guma do żucia jest dobra dla zębów?
Możemy ją żuć tylko wtedy, gdy chcemy, aby zmieniło się nasze pH w jamie ustnej bezpośrednio po jedzeniu, ale nie dłużej niż 10 minut. Przy nadmiernym żuciu gumy można mieć przerost żwaczy, a to nie pomaga, powoduje nadmiernie siły okluzyjne i spustoszenie.
Czy są posiłki które są szczególnie niebezpieczne dla zębów?
Wszelkie słodkie, klejące potrawy, typu karmelki, a także np. włókna mięsne, które utkną między zębami, bo to nie tylko gromadzi bakterie i wywołuje próchnicę, ale też powoduje problemy z przyzębiem.
A jabłka?
Jabłka są wspaniałe i wszystkie twarde owoce, bo ich gryzienie powoduje naturalne oczyszczenie powierzchni zębowych.












